28-29.09.2008 Lot do Indii – z przygodami

/, Wyjazd/28-29.09.2008 Lot do Indii – z przygodami

28-29.09.2008 Lot do Indii – z przygodami

Pieknie sie zaczyna. Z Polski udalo sie wyleciec, lecz do Amsterdamu nie mozemy wleciec. Mgla niestety uniemozliwia ladowanie. Zostalismy skierowani do Brukseli. Nigdy nie bylem w Brukseli, wiec nie jest zle ;P Wlasnie $$$$ trafil nasz plan lotu. Mielismy 2h na przesiadke. !adzieja jest to, ze skoro samoloty nie laduja, to tez nie startuja. Tankujemy w Brukseli i mamy czekac na poprawe pogody w Amsterdamie. Okolo godziny. Ogolnie na slowa uznania zasluguje linia KLM. Papu dali, przekaske dali… Mile panie caly czas biegaly z napojami. Czekajac na zatankowanie, tez biegaly z zimnymi napojami. Po godzinie polecielismy do Amsterdamu. Na miejscu zastalismy sodome z gomora i jeszcze odrobine tragedii. Przez mgle, nie zlapalismy samolotu do Delhi. kolejki, zeby przebookowac bilet byly kosmiczne. Na domiar zlego kazdy pytany mowil co innego odnosnie dalszego postepowania. Po blisko 3 godzinach w kolejce, przyszla nasza kolej. Pani zabrala nasze bilety i bez slowa poklikala w klawiature. Klik, Klik, zmarszczenie brwi, klik, klik. Wstala i poszla sobie. wrocila po jakichs 15 minutach i ponownie zajela sie kliklikaniem. Bez slowa wydrukowala bilety, oddala i stwierdzila NEEEXT! WTF pytamy, bilety sa na jutro dopiero i to nie na klm a na austrian airlines. No, mamy jutro na 6.20 byc na samolot. No ok, ale co my ze soba mamy zrobic, dopiero 14h jest. Baba nie wie, nie interesuje jej to. Nie dostarniemy nic za opoznienie,, gdyz wyniklo z przyczyn niezaleznych od przewoznika. Dupa, nie usmiecha nam sie wydawac ponad 100 euro za hotel na kilka godzin, przedziemy sie zwiedzic Amsterdam, a potem przespimy sie na lotnisku.O rany spore to lotnisko.

Nina

Z jednego konca na drugi idzie sie 40 minut. Zjedlismy sobie obiad i pojechalismy pociagiem z lotniska do centrum. Amsterdam jest baaaardzo ciekawym miastem.

Nie bede sie rozpisywal, ale zakonczylismy wycieczke w coffe shopie :P.

O 23 dotarlismy na lotnisko, przekonalismy, ze trzeba nas wposcic, bo tam jest nasz hotel. Udalismy sie na koniec lotniska i polozylismy sie. W sumie w dniu wylotu nie spalem, ale nie bylem spiacy. Zreszta ktos musial dobytku pilnowac, jak beda spali na lezankach. Tak zakonczyl sie 1 dzien wycieczki. Zamiast w Delhi spedzamy go w Amsterdamie. Nawet zaczynamy sie smiac, ze z naszym udzialem kreca film Terminal 2. Miala byc przygoda to jest, nie ma co marudzic

 

 

29.09.2008

Lotnisko w amsterdamie nie jest zbyt pieknym miejscem do spania. Troche zimno, srednio wygodnie, ale w nocy przynajmniej cicho. Rewelacyjne uczucie isc samotnie po kilometrach korytarzy, patrzac za okno, jak pada deszcz. Wrazenie osamotnienia jest ogromne. Rano wsiedlismy do samolotu i polecielismy do Wiednia. Dali nam bilety w klasie business, wiec sniadanie bylo i smaczne i obfite. W Wiedniu musielismy na swoj lot czekac 4h. Lotnisko nie zrobilo na nas dobrego wrazenia, ledwo znalezlismy miejsca siedzace. Co gorsza musialem popracowac, a na lotnisku nie bylo ani jednej kafejki internetowej. Kupilismy sobie po litrze wodki na pare. Taka ilosc to tylko leczniczo w indiach uzywana bedzie. Odlot. Calkiem fajny samolot, 767, dalo sie przespac, jedzonko smaczne. Do przezycia. Pierwszy kontakt z hindusami… kobieta po zakonczeniu posilku wywalila na podloge co jej przeszkadzalo. Tragedia. Wychodzac z samolotu, wygladalo, jakby traba powietrzna przez niego przeszla. Wyladowalismy o godzinie 00:20. To jakies 26 godzin spoznienia. A plan i tak byl napiety..

By | 2016-05-28T22:57:50+00:00 Wrzesień 29th, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments

About the Author:

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.

Leave A Comment