Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator - z przymusu - szwędacz.

Dzień VI Kazbegi (Stepantsminda)

Przed siebie, byle dalej! | Dzień VI Kazbegi Ziew.  Spało się średnio. Łóżko było paskudne jak mało kiedy. Obudziłem się skoro świt i czekałem do prawie 10, aż Lipki swe kupry podniosą. Zjedliśmy śniadanie, które Michał określił jako najlepsze w ciągu całego pobytu w Gruzji. Po śniadaniu wyszliśmy na taras, zapoznać się z pogodą. Była…

Dzien IV Sighnaghi

Przed siebie, byle dalej! | dzien IV Sighnaghi Ranek ciężkim był. I to nawet nie ze względu na dzień poprzedni. W nocy Michał dał koncert. Chrapanie słychać było chyba w Tbilisi. Iwona zmrużyła oczy może ze 2 razu i tona chwilę. Lekko przestał koło 3 w nocy…  Ile razy się nawstawaliśmy, tłukąc go po głowie,…

Dzień V – Dawit Gareji

Przed siebie, byle dalej! | Dzień V – Dawit Gareji Wstaliśmy skoro świt koło 7.Wciągneliśmy śniadanko. Helga na uprzejme pytanie Lipka, gdzie podział się jej mąż, namamrotała się pod nosem o polakach i poszła w cholerę. Coś jej gdzieś. Zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy w drogę. Prowadziła Iwona z gruzińską fantazją, ale niestety używała…

Dzień III, Sighnaghi

Przed siebie, byle dalej! | Dzień III, Sighnaghi Trzeci dzień wyjazdu. Michał: O dziwo wstaliśmy o planowanej godzinie tzn 7:30. Wciągnęliśmy śniadanie później pakowanie plecaków krótka rozmowa z Irina na temat wyjazdu z Tbilisi w kierunku Sighnagi. Po wrzuceniu plecaków do naszego cuda co sie zowie SG Aurora okazała się że bagażnik jest ogromny w…

Dzień II – Tbilisi i Mtskheta

Przed siebie, byle dalej! | Dzień II – Tbilisi i Mtskheta Ustaliliśmy pobudkę na 7:30 Wstaliśmy o 9. Po ustaleniu godziny pobudki, nikt nie raczył jej włączyć. Zrobiliśmy szybkie śniadanie i pojechaliśmy po auto. Nie do końca wiedzieliśmy gdzie, gdyż mieliśmy tylko adres. A ulica na której wypożyczalnia miała być, cięgnie się z 15km… Poszliśmy do metra, znaleźliśmy je…

Dzień I Tbilisi

Przed siebie, byle dalej! | Dzień I Tbilisi. Dokończę tylko chwilowo o przelocie. Na Okęciu wchodzimy do śluzy, a Nina nagle uznaje, że koniecznie w tej chwili musi nawiedzić WC. Przeszliśmy śluzę i postanowiliśmy zaczekać na Nią przy zejściu do autobusu. Za nami ktoś jeszcze się zatrzymał, poprawić plecaki, potem kolejna osoba… i tak 3/4…

Gruzja 2011 – przylot

Przylot Dotarliśmy cali żywi i we wszystkich pięciu kawałkach.Lot był bez większych problemów,trochę turbulencji,świetny widok burzy z lotu ptaka… Lipek: mogłeś mnie obudzić buraku! Na miejscu bez problemów, odebrała nas chyba córka Iriny i jeszcze jeden człek, na 2 auta pojechaliśmy do Hostelu Iriny. Nasz kierowca przez całą drogę użył 2 razy kierunkowskazu. Lipek: nasza chyba córka Iriny…

10.10.2010 Chiny Kobiecym okiem.

Chiny 2010 Kobiecym okiem Jak już Adam zdradził gdzieś w postach, przez cały pobyt pisałam wersję analogową wrażeń z pobytu w Chinach. Ponieważ dzielnie przepisuję ją teraz na kompie, zaczynam ją wklejać, choć nie ma jeszcze całej. Zachowany zostanie czas i forma jej pisania, mimo iż już od 2 tygodni jesteśmy w Polsce. W końcu to…

02.10.2010 dzień XVI – Shao Lin

Wstaliśmy skoro świt o 8:00. O 8:30 byliśmy na dole w recepcji. Nasza urocza Chinka zaproponowała nam, że za 50 RMB dostaniemy karty  wstępu do lokalnych przybytków. Wyrobienie sobie takiej karty kosztuje co prawda 150, ale to zdjęcia trzeba zrobić i to trwa i jak jest się dłużej to jest rozsądne, a że zdjęcia na…