Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator - z przymusu - szwędacz.

02.10.2010 dzień XVI – Shao Lin

Wstaliśmy skoro świt o 8:00. O 8:30 byliśmy na dole w recepcji. Nasza urocza Chinka zaproponowała nam, że za 50 RMB dostaniemy karty  wstępu do lokalnych przybytków. Wyrobienie sobie takiej karty kosztuje co prawda 150, ale to zdjęcia trzeba zrobić i to trwa i jak jest się dłużej to jest rozsądne, a że zdjęcia na…

01.10.2010 dzień XV – Xi’An, ZhengZhou

Dziś dzień wyjazdu z Xi’An. Naturystka, tfu – nasza turystka, Iwona nie mogła odpuścić, by nie zobaczyć kolejnego znanego zabytku, z którego słynie to miasto – Pagody Dzikiej Gęsi. Mi włączył się tryb strajkowy, pagód już widziałem dość, więc odpuściłem sobie to widowisko – i znów zaoszczędziłem parę RMB na napoje – herbatka jaśminowa słodzona…

30.09.2010 dzień XIV – Xi’An III

Do terakotowej armii, z Xi’An jest stosunkowo blisko. Dlatego też udało nam się wstać po wschodzie słońca. Zmarnowaliśmy jeszcze dwie godziny na rezerwację hostelu w Pekinie, co jakis znaleźliśmy, to zanim się zdecydowaliśmy, to już był zarezerwowany. W końcu się udało i wyruszyliśmy. Mysle, że ze sniadaniem to było nawet okolo 3h. Ogromna ilosc czasu…

Czy ktoś to czyta? – żale Lipka

Mamy duza ilosc regularnych wpisow, tak? Mamy swietnego autora i dobrego edytora, tak? Mamy coraz mniejsza ilosc literowek, tak? W odwodzie mamy relacje Iwony, ktora bedzie pozniej, tak? Ja mam lepsza fryzure od Luntka wg Chinczykow, tak? To my się pytamy dlaczego Luntek ma wiecej komciow?! Dopoki nie bedzie miliona wejsc i 100K komentarzy strajkujemy!…

29.09.2010 dzień XIII – Xi’An II, Hua Shan

Hua Shan. Święta góra Taoizmu. Dla nas była miejscem, które chcieliśmy zobaczyć, ze względu na widoki a także na „najtrudniejszą ścieżkę trekkingową na świecie”. By dojechać do Hua Shan, musieliśmy wstać skoro świt i udać się autobusem na dworzec, skąd odchodził kolejny autobus, linii nr 1 do Hua Shan. Z uwagi na zbliżające się święto…

28.09.2010 dzień XII – Xi’An I

Ten dzień był przeznaczony na słodkie lenistwo. Wstaliśmy około 11, zjedliśmy śniadanie i oddaliśmy rzeczy do pralni. 8RMB za kilogram. Lipki zaś poszły dowiedzieć się, jak z pociągiem do Datongu. W naszym hostelu chcieli za pośrednictwo 40RMB – nie tak tragicznie – ale była to kwota za jeden bilet – 160 RMB to już jednak sporo,…

27.09.2010 dzień XI – Chengdu II

Znów obudziliśmy się, jeszcze zanim słońce pomyślało, by to zrobić. I znów Nina wstała wcześniej i załatwiła nam śniadanie. Tym razem w hostelu, ale specjalnie o 6:45 zamawiała, żeby jak uruchomią o 7:00 kuchnię od razu się zabrali za robienie papu. O 7:30 wyjazd, więc powinniśmy się wyrobić. 7:00. 7:15… Nic. 7:20 – pierwsze jedzenie.…

26.09.2010 dzien X – Chengdu I

O hostelu rozpisywałem się wcześniej, pewnie później też coś będzie, więc przejdę do rzeczy. Wczoraj w hostelu kupiliśmy wycieczkę do Leshan. Tak naprawdę to nie tyle wycieczkę, co transport. Zastanawialiśmy się nad zrobieniem sobie dnia wolnego, ale względy „****  z kasą i z brakiem odpoczynku, w Chinach jest się tylko raz, a kasę da się…

25.09.2010 dzien IX – Guilin III

Kolejny dzień wstaliśmy, zanim wstało słońce. Dusze nasze opanował cień. W sercach naszych gościł smutek i przemożne pragnienie powrotu do łóżek. Niestety, Iwona była pozbawiona serca, i nie pozwoliła nam spać. Spakowaliśmy się, bo musieliśmy się wymeldować i zanieśliśmy bagaże do agencji turystycznej. Zostaliśmy zaprowadzeni na parking obok dworca, do busika. Poza nami, w busiku…

24.09.2010 dzien VIII – Guilin II

Wstaliśmy skoro świt, zjedliśmy śniadanie i zostaliśmy zapakowani przez typa w gajerku do busika. Lipki na gajerek mówią jakoś inaczej, ale nie wiem jak – nie po Polsku w każdym razie (gangol). Inny typ w dresie prowadził busika do miejscowości za Guilin, gdzie przekazał nas kolejnemu typowi, w zielonym mundurku. Bambusowe łódki okazały się plastikowymi,…