Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator - z przymusu - szwędacz.

23.09.2010 dzien VII – Guilin I

Guilin dzień któryś. Wstaliśmy jak Bóg przykazał i partia zezwoliła, o 12. Partia jest jednoosobowa i nazywa się Nasz Interpersonalny Nieugiety Adwersarz ;-> . Zwlekliśmy się i postanowiliśmy zobaczyć Jaskinię Trzcinowego Fleta. Albo fletu. Przy okazji w hostelu zarezerwowaliśmy wycieczke bambusowymi łodziami, na jutro. Z Lipkiem zdecydowaliśmy upolować lokalne zarcie pod hotelem, a dziewczyny weszły…

22.09.2010 dzien VI Hangzhou III

Wstaliśmy skoro świt, o 9. Zjedliśmy śniadanie i podreptaliśmy do pagody. Świątynia była zbudowana w 2002 roku, na ruinach starej, sprzed 1,5k lat, która rozsypała się kolo 1920. A, byłbym zapomniał. Sprawdziliśmy prognozę pogody na najbliższe dni – przynajmniej 5 dni deszczu – i tu i w Guilin – to nie jest dobra prognoza, choć…

21.09.2010-dzień-V-Hangzhou dzień II

Łubudubu, łubu dubu niech nam żyje, prezes naszego klubu! Taki był poranek, godzina 6 czy 7. Werble, trąbki, przemarsz wojsk. Nie było nic widać, ale brzmiało, jakby walił się świat, i to zaraz obok. Obudziło wszystkich, poza Iwoną, która później nie chciała nam wierzyć. Po godzinie przestało się wydzierać, więc udało się nam zasnąć. I…

20.09.2010 dzień IV – Shanghai-Hangzhou

jedliśmy w macdonaldzie. jak u nas. Potem pojechaliśmy na stacje, pokazano nam, że mamy czekać w klimatyzowanym pomieszczeniu do podstawienia pociągu. Gdy czas nastał zawolano nas i resztę pasażerów i poszliśm na peron. Pominę, że stacja ma ze 4 piętra i wielkość 4 naszych centralnych… na peronie czekał na nas pocią wyglądający tak, że PKP…

19.09.2010 – dzień III Shanghai – EXPO

Żyjemy dalej. Właśnie wróciliśmy z całodniowego zwiedzania Expo. Byliśmy w pawilonie polskim, holenderskim i chińskim. Oprowadzali nas Chinka z czildem i Chin z czildem – od Lipka z pracy. Bardzo fajnie, ale nogi mi się starły do kolan. Expo jest OGROMNE. Nie mam sił na więcej pisania – jutro wylatujemy do Hangzhou nad jezioro J…

17.09.2010 Chiny – Shanghai – The Bund

Olaboga! Jesteśmy! Zaraz otoczą nas całe masy małych skośnych brzydali( męskich) usiłujących wepchnąć nam kiepskiej jakości towary, bądź superhiperlasek, rodem z mangi (oby w wersji kobiecej)! Niestety. Tabun z samolotu grzecznie poczłapał do środka budynku lotniska, załatwić formalności. Podreptaliśmy i my. Trochę nam się powpychali przed nas, ale że wszyscy poza Niną jeszcze w miarę…

17.09.2010 Lot do Chin

Wstęp – Lot do Chin Rozdział pierwszy w którym czytelnik poznaje osoby dramatu, drobne perypetie i przeboje związane z wylotem i ogólnie przelotem a także o tym, że w samolotach KLM’u człek się może najeść. – Czy ta taksówka wreszcie przyjedzie? – piekliła się Nina. – Przecież się spóźnimy! To niebywałe, nie możemy się spóźnić,…

05.10.2008 Orcha

Ok. Mój kochany pamiętniczku, zaniedbałem Cię, wiem. Kajam się straszliwie. Dlatego też dziś będzie wpis, słitaśne foty i filmidło. A poważnie, to przepraszam za brak aktualizacji, ale mi się nie chce, a pomocników brak 🙂 Zaczynajmy. Aktualne wpisy będą krótsze ale mimo wszystko chciałbym to skończyć. Wyjechaliśmy z Khajuraho w stronę Orchhy gdzieś koło 16…