gajetiq

/Adam

About Adam

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator - z przymusu - szwędacz.

18.09.2010 Chiny – Shanghai – Ogrody Yuyuan i Pudong

Dzień II Ogrody Yuyuan i Pudong Dziś rano zwlekliśmy się o 11 z hotelu i poszliśmy na lokalne zarcie. Zresztą nie ma co pisać, że lokalne, bo innego nie chcemy. Fajne, bo tam nawet nie było po angielsku  i na podobnej zasadzie zamówione. Dostałem zupę… No chyba zupę. Konsystencja była taka, jakby ktoś budyń polał 1/3 szklanki [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Wrzesień 18th, 2010|Chiny, Wyjazd|0 Comments

17.09.2010 Chiny – Shanghai – The Bund

Olaboga! Jesteśmy! Zaraz otoczą nas całe masy małych skośnych brzydali( męskich) usiłujących wepchnąć nam kiepskiej jakości towary, bądź superhiperlasek, rodem z mangi (oby w wersji kobiecej)! Niestety. Tabun z samolotu grzecznie poczłapał do środka budynku lotniska, załatwić formalności. Podreptaliśmy i my. Trochę nam się powpychali przed nas, ale że wszyscy poza Niną jeszcze w miarę [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Wrzesień 17th, 2010|Chiny, Wyjazd|0 Comments

17.09.2010 Lot do Chin

Wstęp - Lot do Chin Rozdział pierwszy w którym czytelnik poznaje osoby dramatu, drobne perypetie i przeboje związane z wylotem i ogólnie przelotem a także o tym, że w samolotach KLM’u człek się może najeść. - Czy ta taksówka wreszcie przyjedzie? – piekliła się Nina. – Przecież się spóźnimy! To niebywałe, nie możemy się spóźnić, [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Wrzesień 17th, 2010|Chiny, Wyjazd|0 Comments

05.10.2008 Orcha

Ok. Mój kochany pamiętniczku, zaniedbałem Cię, wiem. Kajam się straszliwie. Dlatego też dziś będzie wpis, słitaśne foty i filmidło. A poważnie, to przepraszam za brak aktualizacji, ale mi się nie chce, a pomocników brak :) Zaczynajmy. Aktualne wpisy będą krótsze ale mimo wszystko chciałbym to skończyć. Wyjechaliśmy z Khajuraho w stronę Orchhy gdzieś koło 16 [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Październik 5th, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments

04.10.2008 Khajuraho

Otworzyłem oczy. kolejny dzień i dalej żyjemy. Co ciekawsze, jest pogańska godzina a w sumie nawet przytomni jesteśmy. W sumie nawet się wyspaliśmy, co nas lekko zdziwiło. Do rzeczy. Znaczy się wstaliśmy, umyliśmy się i zapłaciliśmy za hotel. Check out był o 10 więc spakowaliśmy się i zaciągnęliśmy bagaże do jeepa. Coś okołozołądkowego zaczęło nam [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Październik 4th, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments

03.10.2008 Droga do Khajuraho

Postanowiliśmy wyjechać o godzinie 12. Wydawałoby się, że była to optymalna godzina. Wszak do Khajuraho nie jest jakoś strasznie daleko, jakieś 250-300km. Normalnie możnaby liczyć jakieś 4, no maksymalnie 5 godzin. Jeszcze nie przyzwyczailiśmy się do tego, że w Indiach czas płynie zdecydowanie inaczej. Na 12 umówiliśmy się z Sonu, że ruszamy. Około 11 byliśmy [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Październik 3rd, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments

03.10.2008 Varanassi – dzień II

Obudziliśmy się przed świtem. Ciężko się wstawało, nie powiem. Właściwie świt, to za wiele powiedziane. Było tak szaro, ale nie ciemno, a do jasnego brakowało jeszcze dość sporo. Umyliśmy jedno oko i ze trzy zęby i Sprawdziliśmy, czy Lipki żyją. O dziwo, nawet wstali. Szybko wyszliśmy z hotelu mijając śpiącego recepcjonistę w brudnej podkoszulce na [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Październik 3rd, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments

02.10.2008 Varanassi – dzień I

Otwieram oczy. Żyje. Nie jest źle. Nina jest? Jest. Ok. Plecaki są? są. Kasa jest? jest. Można zacząć oddychać. Szybki prysznic dla otrzeźwienia i zrobienie kukiełki na paluchu Niny. Teraz trzeba śpiochów obudzić. Co dziwne, nie spali więc dość szybko się zebrali. Wczoraj jak się meldowaliśmy, pytaliśmy o restaurację i powiedziano nam, że jest tu.Ruszyliśmy [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Październik 2nd, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments

02.10.2008 Varanassi – przyjazd

  23 wieczór. Właściwie noc. Ciemno jest już od trzech godzin, kierowca jedzie jak szaleniec. ociera pot z czoła po wyprzedzaniu na siedemnastego... Powoli oczom naszym ukazuje się cywilizacja. W sensie światła, domy ogrom ludzi. Rany! Jesteśmy na miejscu. Prawdę powiedziawszy mamy już dość. Tyłek boli od siedzenia, uszy i głowa od muzyki, gorąco niemłosiernie [...]

By |2016-12-18T22:32:37+00:00Październik 2nd, 2008|Indie, Wyjazd|0 Comments