28.09.2010 dzień XII – Xi’An I

Ten dzień był przeznaczony na słodkie lenistwo. Wstaliśmy około 11, zjedliśmy śniadanie i oddaliśmy rzeczy do pralni. 8RMB za kilogram. Lipki zaś poszły dowiedzieć się, jak z pociągiem do Datongu. W naszym hostelu chcieli za pośrednictwo 40RMB – nie tak tragicznie – ale była to kwota za jeden bilet – 160 RMB to już jednak sporo,…

Details

27.09.2010 dzień XI – Chengdu II

Znów obudziliśmy się, jeszcze zanim słońce pomyślało, by to zrobić. I znów Nina wstała wcześniej i załatwiła nam śniadanie. Tym razem w hostelu, ale specjalnie o 6:45 zamawiała, żeby jak uruchomią o 7:00 kuchnię od razu się zabrali za robienie papu. O 7:30 wyjazd, więc powinniśmy się wyrobić. 7:00. 7:15… Nic. 7:20 – pierwsze jedzenie.…

Details

26.09.2010 dzien X – Chengdu I

O hostelu rozpisywałem się wcześniej, pewnie później też coś będzie, więc przejdę do rzeczy. Wczoraj w hostelu kupiliśmy wycieczkę do Leshan. Tak naprawdę to nie tyle wycieczkę, co transport. Zastanawialiśmy się nad zrobieniem sobie dnia wolnego, ale względy „****  z kasą i z brakiem odpoczynku, w Chinach jest się tylko raz, a kasę da się…

Details

25.09.2010 dzien IX – Guilin III

Kolejny dzień wstaliśmy, zanim wstało słońce. Dusze nasze opanował cień. W sercach naszych gościł smutek i przemożne pragnienie powrotu do łóżek. Niestety, Iwona była pozbawiona serca, i nie pozwoliła nam spać. Spakowaliśmy się, bo musieliśmy się wymeldować i zanieśliśmy bagaże do agencji turystycznej. Zostaliśmy zaprowadzeni na parking obok dworca, do busika. Poza nami, w busiku…

Details

24.09.2010 dzien VIII – Guilin II

Wstaliśmy skoro świt, zjedliśmy śniadanie i zostaliśmy zapakowani przez typa w gajerku do busika. Lipki na gajerek mówią jakoś inaczej, ale nie wiem jak – nie po Polsku w każdym razie (gangol). Inny typ w dresie prowadził busika do miejscowości za Guilin, gdzie przekazał nas kolejnemu typowi, w zielonym mundurku. Bambusowe łódki okazały się plastikowymi,…

Details

23.09.2010 dzien VII – Guilin I

Guilin dzień któryś. Wstaliśmy jak Bóg przykazał i partia zezwoliła, o 12. Partia jest jednoosobowa i nazywa się Nasz Interpersonalny Nieugiety Adwersarz ;-> . Zwlekliśmy się i postanowiliśmy zobaczyć Jaskinię Trzcinowego Fleta. Albo fletu. Przy okazji w hostelu zarezerwowaliśmy wycieczke bambusowymi łodziami, na jutro. Z Lipkiem zdecydowaliśmy upolować lokalne zarcie pod hotelem, a dziewczyny weszły…

Details