Wodospady Erawan Tajlandia 2016-11- 25

/, Tajlandia 2016, Wyjazd, Z Dzieckiem w świat/Wodospady Erawan Tajlandia 2016-11- 25

Wodospady Erawan Tajlandia 2016-11- 25

[et_pb_section bb_built=”1″ _builder_version=”3.0.47″][et_pb_row][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_text _builder_version=”3.0.98″ background_layout=”light”]

 W drodze na wodospady Erawan

 [/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”1_4″][et_pb_image src=”http://wyjazdowo.com/wp-content/uploads/20161125_08-54-53-Adam-LG_G5.jpg” show_in_lightbox=”on” _builder_version=”3.0.98″ /][/et_pb_column][et_pb_column type=”3_4″][et_pb_text _builder_version=”3.0.98″ background_layout=”light”]Plan na dziś to Erawan Waterfalls. Ponieważ nasz nocleg nie przewidywał śniadania więc po spakowaniu się ruszamy samochodem w stronę dworca. Niestety okazuje się, że na miejscu gdzie wczoraj było mnóstwo straganów z jedzeniem dzisiaj stoją busiki. Krążymy po uliczkach rozglądając się za czymś do jedzenia. Decydujemy się na pizzę – niby nie tajskie jedzenie  ale biorąc pod uwagę klimat całości jest to stanowczo street food. Nasz wybór podyktowany jest też nadzieją, że może Krzyś skusi się na cos wyglądającego znajomo ponieważ nasze dziecko zaczyna z dnia na dzień jeść coraz mniej. Na szczęście dużo pije więc jeszcze nie martwimy się.
Adam: No szału z jedzeniem to rano nie było. Obeszliśmy okolice dworca i jedyne sensowne co znaleźliśmy to właśnie wózek z pizzą, która jakoś za bardzo na lokalne danie nie wyglądała… Ale w smaku już byo bliżej smakom Azji – choćby ketchup – który był zdecydowanie inny niż jesteśmy przyzwyczajeni. I trochę może jak konfitury smakował?
 [/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_divider divider_weight=”3″ _builder_version=”3.0.98″ show_divider=”on” /][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”1_4″][et_pb_text admin_label=”mapa” _builder_version=”3.0.98″][/et_pb_text][/et_pb_column][et_pb_column type=”3_4″][et_pb_text _builder_version=”3.0.98″ background_layout=”light”]

Z Kanchanaburi do Erawan Waterfall

Kanchanaburi znana jest głównie z mostu na rzece Kwai. Tą atrakcje postanowiliśmy sobie odpuścić a w zamian za to podjechać pod wodopospady Erawan. Z miasta to ok. 50 km i prawie godzina jazdy samochodem. Wjazd na teren parku kosztuje 300thb za osobe dorosłą, 200thb za dziecko i 30 za samochód. Krzyś zostaje uznany za malucha i nie płaci biletu. Parkujemy i nauczeni doświadczeniem od razu decydujemy się na podwózkę wózkiem golfowym. Koszt to 30thb za dorosłego i 15thb za dziecko. Po ok. 10min wózek zostawia nas niedaleko 1 poziomu wodospadów.[/et_pb_text][et_pb_gallery gallery_ids=”4019,4020,4021″ show_title_and_caption=”off” show_pagination=”off” _builder_version=”3.0.98″ pagination_font_size_tablet=”51″ pagination_line_height_tablet=”2″ fullwidth=”off” orientation=”landscape” zoom_icon_color=”#2ea3f2″ hover_overlay_color=”rgba(255,255,255,0.9)” background_layout=”light” /][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_divider divider_weight=”3″ _builder_version=”3.0.98″ show_divider=”on” /][et_pb_gallery gallery_ids=”4025,4024,4023,4022″ show_title_and_caption=”off” show_pagination=”off” _builder_version=”3.0.98″ pagination_font_size_tablet=”51″ pagination_line_height_tablet=”2″ fullwidth=”off” orientation=”landscape” zoom_icon_color=”#2ea3f2″ hover_overlay_color=”rgba(255,255,255,0.9)” background_layout=”light” /][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”1_2″][et_pb_text _builder_version=”3.0.98″ background_layout=”light”]

Wodospady Erawan

Praktycznie od razu dochodzimy do 2 poziomu. Aby wejść wyżej należy zostawić całe jedzenie a za każdą butelkę z piciem zostawić kaucje 20thb. Bierzemy 1 butelkę, wpisuję swoje imię i nazwisko do zeszytu, zostawiam pieniądze i idziemy górę. Na 3 poziomie decydujemy się na dłuższy postój. Chłopaki rozbierają się i wchodzą do rzeki. Ponieważ ryby lekko szczypią w nogi zapewniając darmowy peeling Krzyś chce na ręce ale nie chce wychodzić z wody. Pstrykam im kilka zdjęć. Kiedy zaczyna padać wychodzą z wody. Zastanawiamy się, czy wracać czy iść jeszcze wyżej ale Krzysio decyduje za nas i biegnie w stronę 4 poziomu. Schody nie zniechęcają go a wręcz przeciwnie powodują, że koniecznie musi wejść na górę. Niestety wejście do wody jest mało wygodne. Potomek przekonuje nas, że idziemy dalej do góry. Jednak w połowie drogi następuje zmęczenie materiału i zaliczamy klastyczny odwrót na z góry upatrzone pozycje, czyli na 2 poziom. Po drodze odbieramy jeszcze jedzenie i 20thb za przyniesioną z powrotem butelkę.Adam podpuszcza mnie, żebym weszła do wody. Niby ryby dużych pyszczków nie mają, niby jak nawet trochę mnie zjedzą to mam czym się dzielić ale tchórzę i wchodzę do rzeki tam, gdzie płynie woda a więc nie ma ryb. Po chwili dołącza do mnie Krzyś i przez 20min chlapie tajskie dziewczyny, skacze z niedużej kaskady i wdrapuje się na nią z powrotem. Wyjście nie należy do najprzyjemniejszych ale dajemy radę.Na drogę powrotną również kupujemy bilety na melexa. Przy parkingu wybieramy na chybił-trafił knajpę i zjadamy obiad.[/et_pb_text][/et_pb_column][et_pb_column type=”1_2″][et_pb_gallery gallery_ids=”4030,4029,4028,4027″ show_title_and_caption=”off” show_pagination=”off” _builder_version=”3.0.98″ pagination_font_size_tablet=”51″ pagination_line_height_tablet=”2″ fullwidth=”off” orientation=”landscape” zoom_icon_color=”#2ea3f2″ hover_overlay_color=”rgba(255,255,255,0.9)” background_layout=”light” /][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_divider divider_weight=”3″ _builder_version=”3.0.98″ show_divider=”on” /][/et_pb_column][/et_pb_row][et_pb_row _builder_version=”3.0.47″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”1_2″][et_pb_video src=”https://youtu.be/mrEVh24ingc” _builder_version=”3.0.98″ /][et_pb_text _builder_version=”3.0.98″ background_layout=”light”]

Dopiski Adama

Adam: Niestety nie dane nam było wdrapać się na 7 poziom wodospadów. Krzyś mimo wielkich chęci zmęczył się wdrapywaniem się po stromych schodach. Dodatkowo pogoda nie nastrajała optymistycznie. Być może, gdyby nie deszcz, zrobilibyśmy sobie jeszcze kawałek drogi w górę, by zaliczyć atrakcję do końca – ale mamy alternatywę – albo zobaczymy wszystko, albo potem nie będzie czasu pochlapać się w wodzie i do kolejnego noclegu znów dojedziemy o pogańskiej godzinie. Więc wziąłem Krzysia na barana i powoli podreptaliśmy w dół. Kręgosłup nie był szczęśliwy, ale dotarliśmy na dół bez większych tragedii. I nawet udało mi się Ninę wysłać z Krzysiem do wody…
[/et_pb_text][/et_pb_column][et_pb_column type=”1_2″][et_pb_image src=”http://wyjazdowo.com/wp-content/uploads/20161125_11-20-37-Adam-Olympus-E-M1.jpg” show_in_lightbox=”on” align=”center” _builder_version=”3.0.98″ /][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

Zobacz też

Matka, żona, nosicielka wszelkiego typu przydasiów.

By |2018-10-13T23:25:01+00:00Styczeń 28th, 2018|Tajlandia, Tajlandia 2016, Wyjazd, Z Dzieckiem w świat|0 Comments

About the Author:

Matka, żona, nosicielka wszelkiego typu przydasiów.

Leave A Comment