Gruzja 2015

/Gruzja 2015
Gruzja 20152018-10-21T22:38:34+00:00

Monastyr Jvari (ჯვრის მონასტერი) 2016

Jvari

Jvari

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.


Monastyr David Gareja 2016

2015-10-13

Za Wikipedią: Dawit Garedża (gruz. დავითგარეჯა; azer. Keşiş dağ) – kompleks monastyrów (Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego) położonych w Kachetii we wschodniej Gruzji, na półpustynnych stokach góry Garedża. Część kompleksu znajduje się w rejonie Ağstafa, na terenie Azerbejdżanu, dlatego też Dawit Garedża jest tematem sporu między władzami gruzińskimi i azerskimi. Kompleks kościelny został założony w VI w. przez jednego z trzynastu syryjskich mnichów, którzy przybyli w tamten region. Jeden z mnichów Dawid osiedlił się w naturalnej jaskini w Górze Garedża, w późniejszym czasie wybudował pierwszy monastyr – Lawra. Uczniowie Dawida: Dodo i Lukiane założyli następne dwa monastyry: Rka i Natlismcemeli.

Plan dnia był następujący:

08:00 Śniadanie
10:00-13:00 Droga do David Garedża Monastery
13:00-15:00 Zwiedzanie David Garedża Monastery + Piknik
15:00-18:00 Powrót, kolacja

Prawie się udało. jednym małym minusem, który nie był do końca przemyślany, to trasa do David Gareja. Zdaliśmy się na GPS…

Po śniadaniu, zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy. Nawigacja którą mieliśmy kierowała nas szybko i sprawnie. Tak szybko i sprawnie, że jeszcze w Tbilisi usiłowała poprowadzić nas pod prąd ulicą jednokierunkową, a następnie przez dworzec autobusowy.

Trochę zawracania, kluczenia i jedziemy dalej. Pojechaliśmy drogą przez Rustawi. Samo miasto wygląda, jakby było kiedyś naprawdę tętniącym życiem ośrodkiem kultury. Dziś częściowo wygląda jak spora część miast Gruzji – miejscami pozbawione asfaltu drogi, odrapane tynki… Dawny park w stanie rozkładu, główny plac w kiepskim stanie. A na peryferiach miasta morze ruin. Z Rustawi do David Gareja jest już blisko – jakieś 25km w linii prostej. Gdybyż to było takie proste. jechaliśmy drogami polno błotnymi, napęd 4×4 był co prawda niepotrzebny, ale dość przydany. Mijaliśmy fabryki wyglądające jak z XIX wieku, ruiny aż w końcu wszystko to zostało za nami. Pojawił się płaski step i odległe góry

Jechaliśmy dalej. Krajobraz był dziki, aczkolwiek pojawił się asfalt. Niestety. Niestety, bo lepiej jechało się po drogach szutrowych niż po tej namiastce asfaltu, właściwie jego resztkach. W pewnym momencie ekipa z tylnego siedzenia zaczęła krzyczeć, że widzi sępy. Fakt, 100km między Tbilisi a David Gareja jechaliśmy już 3h, ale to nie powód jeszcze, żeby pojawiły się sępy. Ale zostało mi pokazane, że faktycznie – jakieś wielkie ptaki siedzą na górce dość daleko od drogi. Zatrzymałem się i zrobiłem zdjęcia – może ktoś będzie tak miły i powie co to za zwierzęta?

Mniej więcej w tym miejscu zastanawialiśmy się, po której stronie granicy jesteśmy. GPS nie był do końca przekonany. Jadąc dalej zobaczyliśmy wykute w skale jaskinie.. Ewidentnie monastyr. Trochę się zmartwiłem, bo jeśli byliśmy od strony Gruzji, to nie mieliśmy prawa widzieć wejść do jaskiń – są po stronie Azerbejdżanu. Na szczęście okazało się, że to wcześniejszy monastyr, a do David Gareja jeszcze zostało 10km. Zatrzymaliśmy się rozprostować kości i popatrzeć z dala na monastyr.

kolejne 30 minut na te ostatnie kilka kilometrów. Zaczyna kropić. Żyć nie umierać…

Dojechaliśmy na miejsce. Na parkingu kilka aut, w tym jedno serwujące kawę i herbatę. Normalnie szok na krańcu wszechświata. Na szczęście deszczyk osłabł i można było iść zwiedzać. Co ciekawe, trafiliśmy akurat na ekipę remontową – remontowali schody, wejście i część murów, które zawaliły się od ostatniej naszej wizyty

Mimo kiepskiej pogody postanowiliśmy wejść kawałek na górę. Skały były o tyle chropowate, że nie ślizgaliśmy się mimo wilgoci. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć monastyr z góry. Zastanawialiśmy się nad wejściem na szczyt – co moja kondycja by pewnie nie pochwaliła. Na szczęście pogoda była na tyle niestabilna, że uznaliśmy, że wracamy do samochodu. I dobrze, bo ostatnie 500m wracaliśmy w deszczu.

David Gareja

Wracaliśmy przez Udabno (gdzie Polacy prowadzą knajpę i hostel – niestety zamknięty jak jechaliśmy) i na okrągło, ale główną drogą. W międzyczasie wjechaliśmy w niskie chmury – widoczność była maksymalnie 10m. I tak jakieś 20km. Na szczęście wracaliśmy już o wiele szybciej – drogą dookoła była 3 razy szybciej…

Następnie zajechaliśmy do centrum na kolację do restauracji Machakhela

Nina została z Tuptaczkiem w domu – a ja zabrałem mamęEwę do… bani!

20151013_220527-e1450550283406-576x1024

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.


Nocleg w Wardzi - polecamy!

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.


2015-10-18 Gruzja - Wardzia - skalne miasto

Gruzja Wardzia

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.


Gruzja - Vanis Kvabebi

Gruzja Vanis Kvabebi

Gruzja Vanis Kvabebi

Gruzja Vanis Kvabebi

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.


Gruzja 2016 - powrót

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.