Tajlandia – Pociąg Bangkok – Chiang Mai 2016-11-20

Home/Tajlandia, Wyjazd, Z Dzieckiem w świat/Tajlandia – Pociąg Bangkok – Chiang Mai 2016-11-20

Tajlandia – Pociąg Bangkok – Chiang Mai 2016-11-20

Pociąg do Chiang Mai z Bangkoku – Dworzec Bangkok

Dworzec, widok z galerii

Dworzec, widok z galerii

Kolejna godzinka leniuchowania i Adam zamawia tajlandzkiego Ubera czyli Graba. Przyjeżdża różowa taxi, która zawozi nas pod dworzec kolejowy. Po drodze kierowca kupuje dwa woreczki ze smażonymi bananami i częstuje nas Bardzo mi się podobało, jak kierowca zatrzymał się obok jakiejś babinki, wymienił banknoty na woreczki i poczęstował nas. Znaczy jeden worek dla nas a drugi dla niego. Banany były tłustawe, ale bardzo smaczne. Licznik pokazuje 61thb lecz płacimy 40thb. Wynik wklepania kodu do Grab’a – warto szukać czy to w mapach googla, czy czytać napisy pojawiające się po uruchomieniu aplikacji. Do pociągu mamy jeszcze 1,5 godziny lecz wcześniej musimy odebrać wcześniej zamówione bilety. Krzyś wpada w amok i biega jakbyśmy pół dnia trzymali go w klatce. Na szczęście udaje się go pokierować w kierunku wyjścia nr 1 a następnie do agencji 12GO Asia , przez którą kupiliśmy bilety. Po drodze przechodzimy przez nieczynną bramkę. Obok duży rysunek przekreślonego duriana. Czyżby bramka wykrywała przemycane duriany? Nina nie napisała, ale obok bramki była pani od kontroli, która część osób sprawdzała – skanowanie bagaży albo obmacywani. Widać my nie wyglądaliśmy jak przemytnicy durianów. Co 12GO Asia to możemy polecić ją z czystym sumieniem – prowizja za zakup jednego biletu to 200thb czyli nie najmniej ale wszystko sprawnie, przejrzysta polityka rezerwacji i anulowania, powiadomienia mailowe o terminie podróży, uprzejma i komunikatywna obsługa i bilety zgodne z zamówieniem. Z tego co zaobserwowaliśmy nie my jedni korzystaliśmy ponieważ cały czas ktoś przychodził i odbierał bilety. Ponieważ nasze bilety kosztowały mniej niż pobrano nam z konta w związku z tym otrzymujemy zwrot 230thb. Mając czas, można zamówić bilety bezpośrednio za pomocą maila – w kolejach tajskich – ale na pierwszy raz, mając w pamięci barierę komunikacyjną z jaką się spotkaliśmy na dworcu w Szanghaju jednak woleliśmy nie ryzykować.Udajemy się do hali dworcowej – ja i Krzyś zostajemy z bagażami a Adam po obejrzeniu lokalnych sklepów udaje się w kierunku najbliższego 7/11.

Koczowanie na dworcu

Koczowanie na dworcu

Oczywiście koczujemy na podłodze, bo na miejscach siedzących jest taki tłum, że nawet nie podchodzimy. Zresztą podłoga to idealne miejsce do zabawy samochodzikami. Podczas nieobecności Adama ranga przenośnego nocnik Potette wzrasta przynajmniej pięciokrotnie – sprawa zostaje załatwiona w ciągu kilku minut i nikt z siedzących koło nas osób nie zauważył sytuacji. Ok. Obszedłem cały dworzec. Kiedyś dla mnie szczytem brudu, syfu i smrodu były dworce Olsztyn Główny oraz Warszawa Wschodnia – jednak okazało się, że ten przebił je o jeden poziom. Na dole była dość duża jadłodajnia. Jednak zapach, który z niej się wydobywał spowodował, że nie byłem w stanie tam wejść. Zresztą nie tylko ja, bo kilku lokalesów cofało się po uderzeniu zapachem. Przeszedłem się górą dworca, nie znalazłem jednak nic sensownego do jedzenia. Sprawdziłem gdzie jest najbliższy 7/11 i okazało się, że jest po drugiej stronie ulicy od bocznego wyjścia. Kupiłem 2 wielkie siaty picia i jedzenia i dostałem jakieś naklejkokupony! Po 30min wraca dumny Adam dzierżąc dwie reklamówki z napojami, bananami i ciastkami francuskimi. Jednak to nie zakupy tak go napawają dumą lecz otrzymane trzy naklejki! Chyba zamierza zdobyć jakieś tajlandzie świeżaki.

Dworzec w Bangkoku

Dworzec w Bangkoku

Z Krzysztofem chodzimy oglądać pociągi stojące na peronie, dworzec i okolice, robimy zdjęcia i powoli się niecierpliwimy. Pociąg zostaje postawiony ok. 30min przed odjazdem. Idziemy i idziemy, i idziemy wzdłuż pociągu szukając napisu „Chiang Mai” oraz wagonu nr 2 w 2 klasie. Mina mi rzednie ponieważ wagony zaczynają wyglądać coraz gorzej. Zamiast do wagonu z przedziałami, w których w każdym są po 4 łóżka trafiamy do otwartego „kurnika”, gdzie na pierwszy rzut oka może i na górze są łóżka ale na dole są zwykłe siedzenia. Pani sprzedająca sok pomarańczowy potwierdza, że jesteśmy w dobrym wagonie i wskazuje nam miejsca, przy których akurat stoimy. Wręcza nam również ulotkę z posiłkami i usiłuje namówić nas na obiad i śniadanie. Jestem tak otumaniona, że biorę ulotkę, sok dla Krzysia i dopiero po dłuższej chwili dociera do mnie wyjaśnienia Adama, że po pierwsze dolne łóżka rozkładają się a po drugie prawdopodobnie zostały podstawione inne wagony. Chcieliśmy folklor to mamy folklor.  Tak kończy się, jak się męża nie słucha.

Adam na piętrze pociągu sypialnego do Chiang Mai

Adam na piętrze pociągu sypialnego do Chiang Mai

Pociąg do Chiang Mai

Pociąg do Chiang Mai

Dziecku bardzo podoba się, szczególnie wchodzenie po drabince na górne łóżko i po chwili schodzenie a raczej zdejmowanie przez rodziców. Zanim wreszcie zaśnie zrobi tak chyba z 50 razy. Pociąg rusza z 15 minutowym opóźnieniem i po chwili nadchodzi konduktor z księgowym i zwracają nam 100thb, prawdopodobnie za niedogodności związaną ze zmianą wagonu Żeby tylko z księgowym… to była grupa 3 osób, w tym 2 w mundurach, w tym jednej z całą piersią orderów. To własnie ten z orderami zabrał nasz bilet i z grubego pliku banknotów 100tbh wybrał nam 2 banknoty i oddał za pokwitowaniem. Ale bilety zabrał…. Czas do pójścia spać upływa nam na opędzaniu się od nachalnej pani, która cały czas próbuje namówić nas na jakiś posiłek a pilnowaniem Krzysia, żeby nie spadł z górnego łóżka. Wreszcie wszyscy powoli zbierają się do spania a najważniejszą osobą staje się Project Development Manager od Ścielenia Łóżek. Dolne siedzenia zamieniane są na łóżka – rozkładane są materace, poduszki otrzymują poszewki a materace prześcieradła, zawieszane są też niebieskie zasłonki, które pozwalają na odgrodzenie się od korytarza. Dostajemy też koce podobne do grubych ręczników. W trakcie ścielenia idziemy umyć zęby i o ile wagon, łóżka i korytarz są całkiem ok to część sanitarna jest mocno syfiata. Na szczęście mycie zębów idzie szybko. Za to na swoje łóżko Krzyś wylewa wodę. Wyciągamy swoje prześcieradło, materac odwracamy na drugą stronę i próbujemy położyć spać potomka. Zajmuje na to chyba ze 2 godziny i kończy się tym, że ładuje mi się do łóżka i po 14-krotnej zmianie pozycji zasypia. Nasze profesjonalne doświadczenie podróżnicze podpowiedziało nam, żeby do spania ubrać go na długą nogawkę i porządnie przykryć niestety jakoś fakt, że my również powinniśmy ubrać się cieplej nie dotarł do mnie.

Pociąg nocą.

Pociąg nocą.

Trochę jak w trumnie

Trochę jak w trumnie

W związku z tym jak udało mi się wreszcie zasnąć to obudziłam się tak zmarznięta, że wyciągnęłam skarpetki i polar zarówno dla siebie jak i Adama. Próbowałam delikatnie przykryć Adama jednak jedyne co mi się udało to go obudzić. Górne łóżko było droższe czyli niby powinno być wygodniejsze ale ponieważ w korytarzu przez całą noc pali się światło a między zasłonką z sufitem jest szpara na 3 palce to nie ma możliwości zaciemnienia swojej koi. Dodatkowo długość łóżka to jakieś max 190cm co oznacza, że Adam czuje się jak w jasno oświetlonej trumnie. W efekcie noc w pociągu to w jego wypadku przespane jakieś 3 godziny, w moim chyba z 5. Nie będę się skarżył. Nie było źle. Mam 182 cm wzrostu (rano) i opierając się stopami o ścianę, włosy smyrały mi drugą ścianę. Światło paliło się non stop. Dodatkowo co jakieś 15 minut słyszałem, że Krzyś płacze albo wychodzi ze swojego miejsca, więc szybko spadałem ze swojego miejsca, zaglądałem za kotarę i… widziałem słodko śpiącego gnoma… I tak wiele wiele razy. Masakra. Następnym razem wziąłbym dolne miejsce i poszedł spać z gnomem, pewnie byłoby mniej wygodnie, ale większa szansa, że bym się wyspał.

 

PORANEK

W drogę

Oglądamy pędzący za szybą świat

Oglądamy pędzący za szybą świat

Krzyś uczy Ninę liczyć na palcach

Krzyś uczy Ninę liczyć na palcach

Rano budzi mnie nachalna pani od posiłków a Krzysia budzi Adam, któremu nerwica cały czas podpowiadała, że młody budzi się i go woła, więc co i rusz schodził i sprawdzał, co się dzieje u dziecka za zasłonką. Project Development Manager od Ścielenia Łóżek awansował na Directora i po kolei wygania nas z łóżek, żeby doprowadzić wagon do porządku. Mokry materac budzi jego wielką dezaprobatę ale ponieważ to tylko woda udaje nam się uzyskać wybaczenie. Dostajemy kawę, na szczęście nie jest wyjątkowo lurowata, i bierzemy sok dla Krzysia. Za te luksusy przyjdzie nam zapłacić 260thb. Do Chiang Mai docieramy z 15min opóźnieniem.  Z Krzysiem zwiedzamy cały pociąg, przeskakując przestrzenie między wagonami i ogólnie budząc spore zainteresowanie współpasażerów.

z okna

Pociąg do Chciang Mai

Pociąg do Chiang Mai

 

By | 2017-03-19T15:56:44+00:00 Marzec 19th, 2017|Tajlandia, Wyjazd, Z Dzieckiem w świat|0 Comments

About the Author:

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator - z przymusu - szwędacz.

Leave A Comment