Krzyś aktywnie pomaga planować trasę

Z poprzedniego wpisu wiesz, w jaki sposób wybieramy ogólny kierunek podróży i znajdujemy bilety. teraz zaś, mając w garści bilety, wiedząc na ile jedziemy czy lecimy – trzeba zacząć planować trasę.

Najczęściej w kraju, do którego chcemy się udać, będzie więcej miejsc do zwiedzenia, niż mamy urlopu. Można oczywiście wybierać takie terminy, by w trakcie urlopu było jak najwięcej dni wolnych – długie weekendy, święta itp. Niestety, nie zawsze mamy taką możliwość. Wtedy musimy wybierać, co zobaczymy.

I do tego potrzebny jest nam…

PLAN OGÓLNY

W naszym przypadku, najlepiej sprawdza się metoda “od ogółu do szczegółu”. Oznacza to, że najpierw wybieramy wszystkie interesujące nas miejsca umieszczając je na mapie podróży, a dopiero później prowadzimy selekcję miejsc. I na sam koniec na mapie umieszczam konkretne miejsca. Ma to ten plus, że często mamy informację ogólną “Shiraz jest przepiękne” lub “musicie koniecznie zobaczyć Hormuz”. Zaznaczamy zatem i Shiraz i Hormuz, a dopiero w późniejszym etapie zaznaczamy konkretne miejsca. Okazuje się bowiem, że często najfajniejsze miejsca rozsiane są po całym kraju i logistyka nie pozwala w rozsądnym czasie wszystkich ich zobaczyć.

Mapa

Wstępny plan powstaje w oparciu o mapę googla oraz wyszukiwarkę googla i nasze zapiski i linki do blogów.

Tworzymy nową mapę, Aby to zrobić, w mapach wybieramy opcje – tzw hamburgera – trzy poziome kreski obok wyszukiwarki:

Menu map googla
Menu map googla

Otwiera nam się menu. wybieramy “Twoje miejsca” a następnie “utwórz mapę”. Następnie możemy naszą mapę nazwać. U nas to jest kraj i rok wyjazdu. Dzięki temu można potem wracać do starych map. Tak mieliśmy z Gruzją gdzie byliśmy trzy razy i Tajlandią, gdzie byliśmy dwa razy. By zmienić nazwę mapy, wybieramy z paska po lewej stronie napis “mapa bez nazwy”.

Mamy za sobą już stworzenie mapy, więc zapisujemy nasze znaleziska. W wyszukiwarkę wpisujemy miejsce lub miasto i wyszukujemy. Gdy nam się wyświetli, warto sprawdzić, czy to jest na pewno to samo miejsce, o którym czytaliśmy. Planując podróż do Iranu zaznaczyłem jedno z miejsc (pustynie) i byłem zadowolony, że mamy blisko innych miejsc. Dopiero pokazując komuś mapę usłyszałem – “hej! ale ta pustynia jest 6 godzin drogi od tego miejsca, gdzie ją zaznaczyłeś!” Po prostu często wiele miejsc podobnie lub identycznie się nazywa…

Następnie dodajemy ciekawe miejsca docelowe do naszej mapy. Najczęściej w opisie umieszczamy krótki opis miejsca i link do bloga czy wikipedii, gdzie jest dane miejsce opisane. Cały proces wygląda mniej więcej tak:

Jeśli jedziemy w kilka osób, warto udostępnić mapę wszystkim, by mogły edytować ją wraz z nami. Dzięki temu ilość miejsc rośnie szybciej niż możemy nad tym zapanować. Ale zawsze lepiej mieć takich miejsc za dużo, niż za mało. Wtedy już na miejscu, można zdecydować o zmianie planów i szybko wyszukać czegoś w pobliżu. Za chwilę pokażę jak my robimy. Najpierw trzeba wypełnić mapę…

W tzw międzyczasie, by nam nie umknęły co ciekawsze informacje, używamy do ich zapisywania programu OneNote. Jest w wersji darmowej, więc tym bardziej godny polecenia. Ma też jeszcze jeden plus. Wszystkie notatki można współdzielić między wyjazdowiczów a także mieć je na telefonie. Kolejna rzecz, która przydać się może na miejscu, szczególnie przy problemach z dostępem do internetu. No i można tu też przechowywać skany paszportów, rezerwacje, bilety i co nam do głowy przyjdzie, a jest w wersji cyfrowej.

Wybór przedostateczny

Mamy już dużo danych. O wiele za dużo. Patrzymy na mapę, w naszym przypadku Iranu i zaczynamy grupować miejsca. Grupujemy na takie, które koniecznie musimy (albo z bardzo ciężkim sercem moglibyśmy odpuścić) – takie jak miejsce przylotu i kluczowe punkty wyjazdu. W przypadku Iranu takimi miejscami to Teheran, Isfahan, Jazd i Shiraz. Patrzymy na odległości pomiędzy punktami, by można było jakoś sensownie zaplanować trasę. Zaczyna powoli wyłaniać się obraz wyjazdu. Wiemy już, że na pustynię, która jest daleko na wschodzie trzeba jechać 6 godzin. Z 2 dzieci to bardzo słaby pomysł. Tak samo kolorowe tarasy Badab Soort Terraces Springs znajdujące się daleko na północnym wschodzie, mimo iż piękne, to są osamotnione. I jechać też 4 czy 6 godzin by je zobaczyć – da się, ale wolimy odpuścić.

Staramy się, aby w tym procesie uczestniczyli wszyscy, łącznie z Krzysiem. U nas ostatnio sprawdza się idealnie wyświetlanie mapy na projektorze i omawianie kolejnych punktów wyświetlając filmy z youtube na temat danego miejsca. Dzięki temu nawet najmłodszy ma wpływ na wyjazd – a my widzimy, czy coś się podoba, czy jest obojętne. Taka wiedza może przydać się na miejscu, kiedy trzeba będzie wybierać lub z czegoś rezygnować.

Krzyś aktywnie pomaga planować trasę
Krzyś aktywnie pomaga planować trasę

Ostatecznie dostajemy coś takiego:

Dzięki temu, po odfiltrowaniu widzimy tylko miejsca które nas interesują. I teraz możemy zacząć dylemat komiwojażera. Czyli – w jaki sposób zaplanować trasę podróży, by zobaczyć jak najwięcej, jak najmniej się umęczyć i jak najmniej za to zapłacić. Bo czasem warto połączyć kilka rodzajów transportu by zapewnić sobie wygodę. Czasem warto jechać nocnym pociągiem, gdzie zaoszczędzimy na czasie i noclegu, a czasem warto polecieć na drugi koniec kraju i potem wracać w stronę lotniska, by mieć na koniec jak najkrótszy odcinek. W jaki sposób to robimy – opowiem w następnym odcinku 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment