Jesteśmy rodziną, która stara się ile tylko może podróżować. Zaczęliśmy podróże we dwójkę, lecz teraz pojawiły się dzieci… i okazało się, że nie jest to przeszkoda w podróżowaniu. Oczywiście, podróże z dzieckiem są zupełnie inne, ale nie znaczy to, że trzeba cały urlop spędzić “pod palemką”. Najczęściej podróż planujemy tak, by część wypoczynkowa, zajmowała ostatnie kilka dni – po intensywnym zwiedzaniu.

Zapraszamy do naszych relacji i galerii. Część pojawi się w przyszłości, część została odzyskana z otchłani internetu. Jednak z czasem starać się będziemy, by wszystkie wpisy i wszystkie nasze podróże znalazły tu swoje miejsce.

Lotnisko w Krabi

Powrót Krabi – Bangkok, Tajlandia 2016-11-30

Urodziny Krzysia Od samego ranka, poza pakowaniem, przygotowywaniem się do powrotu… świętowaliśmy 3 urodziny Krzysia. Dostał tort z omleta z czekoladą, 3 świeczki przywiezione jeszcze z z Polski, oraz kilka zabawek, też z Polski. I przez cały wyjazd nie znalazł ich – co uważam, za nasz sukces. No chyba, że nie znalazł ich z powodu bałaganu w bagażu… Lot Przetransportowaliśmy się z Ko Lanty do Krabi na Lotnisko. Odczekaliśmy swoje na lot, bo jednak lepiej być za wcześnie niż spóźnić się na samolot, jak to było w Indonezji. Lot z Krabi do Bangkoku nie trwa długo, około 1,5h. Na miejscu byliśmy już po zmroku. Lot był spokojny, wszyscy już są do latania tak przzwyczajeni, jak do jazdy samochodem, Nina zasypia jeszcze przed startem… Bangkok – Prince Palace Hotel Z lotniska do hotelu jedziemy jak zwykle Grabem. Jazda trwa z godzinę, gdyż korki są spore. Hotel wybraliśmy ze względu na jego
Czytaj więcej
Ko Lanta, Zachód słońca nad morzem. Widok z basenu

Plaże Tajlandii -Ko Lanta , Tajlandia 2016-11-27 – 30

Raj na ziemi – Ko Lanta Ko Lanta – dużo by pisać  –  jest fajnym miejscem. Niestety dla nas wszystkich zapamiętała się mocno średnio. Najpierw dopadł mnie ból ucha, który skończył się jazda karetką do punktu ambulatoryjnego (całość pokrywała ubezpieczalnia) a potem Krzysia dopadł bunt. Prawdopodobnie całość była zbyt męcząca dla 3 latka, szczególnie końcówka wyjazdu i w momencie, w którym można było odetchnąć – nastąpił bunt. Z tego właśnie powodu nie zwiedziliśmy Ko Lanty prawie wcale, ograniczyliśmy się do pobliskich plaż, i okolicznych sklepików i barów. Tu też spędziliśmy 3 urodziny Krzysia.  Tak po prawdzie, pisząc te słowa jakiś czas po wyjeździe, przypominam sobie te gorsze chwile tylko patrząc na kilka zdjęć. Reszta zapamiętała się jako naprawdę ładne miejsce, gdzie mimo wszystko odpoczęliśmy po forsownej podróży. Szkoda tylko, że były to tylko 4 dni… Jedzenie na Ko Lanta Ko Lanta jest miejscem, gdzie poza odpoczynkiem można było dobrze zjeść. Oczywiście,
Czytaj więcej
Nadszedł deszcz

Samochodem do Krabi, Tajlandia 2016-11-27

Samochodem do Krabi Dziś ciężki dzień. Przed nami 570 km drogi autem, do Krabi. Na godzinę 16 jesteśmy umówieni na lotnisku. Google maps mówi, że będziemy jechać ponad 7h. Z doświadczenia wiem, że będziemy szybciej, więc ruszamy o godzinie 9. Wszak rano trzeba zjeść śniadanie, odwiedzić basen, spakować się i oddać klucze. Droga samochodem do Krabi Droga była nudna. Człowiek przywykł już do ruchu, nie przeszkadzał mi już ruch lewostronny, czułem się jakbym jeździł po Warszawie. W związku z tym, cały dzień jazdy jawił się mocno nudno. Pomysł, aby dojechać samochodem do Krabi był dobry, ale ostatni kawałek był za długi, lepiej byłoby rozbić go na 2 dni. Niestety, nie znalazłem nic po drodze, co warte byłoby “straty” jednego dnia plaży. Owszem, widokowo było całkiem całkiem – szczególnie, że google maps prowadziło nas czasem naprawdę drogami zapomnianymi przez Boga i ludzi… Dzięki temu oglądaliśmy, choć przez szybę samochodu, życie tajskich
Czytaj więcej
Phraya Nakhon Cave

Tajlandia – Park Sam Roi Yot 2016-11- 26

Pobudka Budzimy się po 9 i zamiast słodkiego leniuchowania zrywamy się ponieważ śniadanie wydawane jest tylko do godz. 10. Miejsce nad którym się dziś zastanawiamy, to jaskinia Phraya Nakhon. Informacje wyczytane w internecie dotyczące dotarcia do jaskini nie zachęcają ale Jai, właścicielka resortu, mówi, że była z Sonią tylko, że momentami musiała ja nieść ponieważ dziewczynka bała się. Wciąż nieprzekonani dajemy się zaciągnąć Krzysiowi na basen. Krzyś ćwiczy swoje nowe umiejętności pływackie. Po powrocie do domku robię małą przepierkę ponieważ nie ufam zapewnieniom gospodarza, że rano oddane pranie będzie gotowe wieczorem. Tym bardziej, że na pytanie ile będzie to kosztowało słyszę, że w zależności od wielkości a nie od kilograma, do jakiej wyceny jestem przyzwyczajona w trakcie dotychczasowych podróży. Rejs w stronę Phraya Nakhon Postanawiamy jednak spróbować zwiedzić jaskinię. Wybieramy trasę składającą się z dopłynięcia łódką a następnie wejścia na górę. Droga do miejsca gdzie przybijają łódki to 8,5km od naszego bungalowu.
Czytaj więcej

Z Kanhanamburi do Sam Roi Yot – Tajlandia 2016-11- 25

Do Sam Roi Yot Do Sam Roi Yot mamy 323km i około 5h drogi. Zwiedzanie wodospadów zajęło nam tyle czasu, że po raz kolejny do noclegu dotrzemy po ciemku ale Adam jest już wytrawnym pożeraczem szos i nie straszna nam żadna pogoda. Szybko mamy się okazję o tym przekonać ponieważ praktycznie zaraz po wyjechaniu z parku łapie nas ulewa. Mimo ustawionych co kilka kilometrów znaków ostrzegających przed wolnochodzącymi słoniami trafiamy na przechodzącego przez ulicę warana. Chłopak nic sobie nie robi z tego, że mógłby się stać torebką czy portfelem i spokojnie znika między drzewami. Teraz jeszcze tylko tankowanie i standardowo Krzyś zasypia a ja wyciągam laptopa. Adam: Jedzie mi się już naprawdę fajnie. Mimo ulewnego deszczu który momentami zalewa nam szybę, jedziemy do celu. Pod sam koniec jestem już zmęczony, ale Nina dzielnie mnie pilotuje. Jest to potrzebne, bo nawigacja prowadzi nas w las w coraz węższe ścieżki. Asfalt dawno się kończy,
Czytaj więcej
Erawan waterfall - 2 poziom

Wodospady Erawan Tajlandia 2016-11- 25

W drodze na wodospady Erawan Plan na dziś to Erawan Waterfalls. Ponieważ nasz nocleg nie przewidywał śniadania więc po spakowaniu się ruszamy samochodem w stronę dworca. Niestety okazuje się, że na miejscu gdzie wczoraj było mnóstwo straganów z jedzeniem dzisiaj stoją busiki. Krążymy po uliczkach rozglądając się za czymś do jedzenia. Decydujemy się na pizzę – niby nie tajskie jedzenie  ale biorąc pod uwagę klimat całości jest to stanowczo street food. Nasz wybór podyktowany jest też nadzieją, że może Krzyś skusi się na cos wyglądającego znajomo ponieważ nasze dziecko zaczyna z dnia na dzień jeść coraz mniej. Na szczęście dużo pije więc jeszcze nie martwimy się. Adam: No szału z jedzeniem to rano nie było. Obeszliśmy okolice dworca i jedyne sensowne co znaleźliśmy to właśnie wózek z pizzą, która jakoś za bardzo na lokalne danie nie wyglądała… Ale w smaku już byo bliżej smakom Azji – choćby ketchup – który
Czytaj więcej