Sohag, zapisywany też jako Sauhadż, jest kolejnym przystankiem po grobowcach Beni Hasan. Dojazd prowadzi przez pustynny krajobraz, a po zachodzie słońca jesteśmy już przy ladzie małego lokalu. Potem nocleg, śniadanie i uliczki między straganami. Taki kawałek podróży po Egipcie pomiędzy kolejnymi zabytkami.
Pustynna droga do Sohag
Asfalt biegnie przez rozległe suche tereny, raz prosty po horyzont, raz skręcający pod skalnym zboczem. Wzdłuż drogi ciągną się słupy wysokiego napięcia. Niskie słońce barwi wzgórza na pomarańczowo, aż zostaje z niego czerwona tarcza między skałami.






Kolacja przy niewielkim stoliku
W lokalu kuchnia jest tuż za ladą. Przed sprzedawcą stoją metalowe pojemniki z jedzeniem, z boku leżą pieczywo i warzywa. Nina wybiera przy ladzie, później siadamy do niewielkiego stolika. Są kanapki, frytki i porcja gorącego jedzenia. Chłopcy mieszczą się między stolikiem a ścianą z dużymi zdjęciami potraw.






Nocleg i śniadanie w Sohag
Z okna widać bliskie ceglane domy, a chłopcy na łóżku zajmują się telefonami. Śniadanie jest przy stole nakrytym wzorzystym obrusem, pod drewnianym zadaszeniem. Wokół kolejne budynki, przy stole koszyk z pieczywem i szklanki z herbatą.



Poranek między straganami
Tytułowe „pośrodku niczego” trudno pogodzić z tym, co dzieje się na ulicy. Są stragany z pomidorami, skrzynki ustawione pod ścianami, samochody i tuk-tuki. Na jednym stoisku siedzą króliki, przed nimi leżą długie zielone łodygi. Nad ulicą wiszą przewody, a wśród fasad widać szyld Al Amir Palace Hotel. Stąd jedziemy dalej do świątyni Setiego I w Abydos .






