06.05.2013 Dzień XVI Na łodzi, wyspa Mojo, powrót na Lombok

Cały dzień spędziliśmy na spaniu i doglądaniu Lipka, niczym sępy. Znaczy chciałem napisać jak siostry miłosierdzia. L: prawie cały. Rano dopołynęliśmy na wyspę Mojo, gdzie po półgodzinnym marszu dotarliśmy nad wodospad. Sam wodospad miał jakieś 5 metrów i charakteryzował się rozwieszoną nad nim liną „tarzanówą”. Połowa całej wycieczki rzuciła się do skoków polegających na chwytaniu liny, rozbujaniu się nad wodospadem i puszczaniu jej w odpowiednim momencie, czyli za wodospadem a nad głębokim zbiornikiem pod nim. ALE CZAD! Pozostali przyglądali się sceptycznie, a Adam pochwalił się posiadaniem wszystkich pięciu klepek, czego z pewnością nie można powiedzieć o ludziach skaczących – jego zdaniem. Pewnie dlatego nie opisał tego wydarzenia, po złości. Michał zaś zaliczył achievement „Waterfall Pumpkin”. Potem po drodze było jeszcze jakieś nurkowanie, ale nie jestem pewien, bo byłem skupiony w kabinie na oddychaniu.

04.05.2013 Dzień XIV Na łodzi, Komodo

Przed siebie, byle dalej! | 04.05.2013 Dzień XIV Na łodzi, Komodo Tadam! Dziś wielki dzień. Dziś zobaczymy (lub nie) warany. Poranne powstanie, śniadanie i przeprawa na wyspę poszły szybko. Jeszcze tylko zebranie kasy za aparaty i za możliwość moczenia się na...

03.05.2013 Dzień XIII Na łodzi

Przed siebie, byle dalej! | 03.05.2013 Dzień XIII Na łodzi Obudziliśmy się przy Satonda Island. Po śniadaniu popłynęliśmy na wyspę. Najpierw weszliśmy na punkt widokowy, z którego widać było z jednej strony zatokę, w której zacumowaliśmy, a z drugiej słone jezioro w...

02.05.2013 Dzień XII Na łodzi

Przed siebie, byle dalej! | 02.05.2013 Dzień XII Na łodzi Dziś się prawie wyspaliśmy. Pod biurem mieliśmy być na 9-9:30 więc szaleństwo snu. Poprosiliśmy panią o zamówienie nam dużej taksówki na 5 osób i bagaże. Jednak zobaczyliśmy dokładnie tą samą taksówkę, co...

01.05.2013 Dzień XI Ubud – Mataram

Przed siebie, byle dalej! | 01.05.2013 Dzień XI Ubud – Mataram Obudziliśmy się standardowo wakacyjnie czyli koło siódmej. Po śniadaniu zapakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy nad rzekę, by wykonać kolejną rzecz z checklisty Iwony – rafting. Do wyboru mielismy dwie...