Lot do Indii z przygodami

/, Indie 2008, Wyjazd/Lot do Indii z przygodami

Lot do Indii z przygodami

Nowa wersja starego wpisu, wydanie nowe poprawione, opatrzone zdjęciami.

Lot do Indii – 28.09.2008

Amsterdam z przygodami


Pięknie się zaczyna. Z Polski udało się wylecieć, lecz do Amsterdamu nie możemy wlecieć. Mgła niestety uniemożliwia lądowanie. Zostaliśmy skierowani do Brukseli. Nigdy nie bylem w Brukseli, wiec nie jest zle ;P Własnie $$$$ trafił nasz plan lotu. Mieliśmy 2h na przesiadkę. Nadzieja jest to, ze skoro samoloty nie lądują, to tez nie startują. Tankujemy w Brukseli i mamy czekać na poprawę pogody w Amsterdamie. Około godziny. Ogólnie na słowa uznania zasługuje linia KLM. Papu dali, przekąskę dali… Mile panie cały czas biegały z napojami. Czekając na zatankowanie, tez biegały z zimnymi napojami. Po godzinie polecieliśmy do Amsterdamu. Na miejscu zastaliśmy sodomę z gomora i jeszcze odrobinę tragedii. Przez mgle, nie złapaliśmy samolotu do Delhi. Kolejki, żeby przebookowac bilet były kosmiczne. Na domiar złego każdy pytany mówił co innego odnośnie dalszego postępowania. Po blisko 3 godzinach w kolejce, przyszła nasza kolej. Pani zabrała nasze bilety i bez słowa poklikała w klawiaturę. Klik, Klik, zmarszczenie brwi, klik, klik. Wstała i poszła sobie. wróciła po jakichś 15 minutach i ponownie zajęła się kliklikaniem. Bez słowa wydrukowała bilety, oddala i stwierdziła NEEEXT! WTF pytamy, bilety są na jutro dopiero i to nie na KLM a na Austria Airlines. No, mamy jutro na 6.20 być na samolot. No ok, ale co my ze sobą mamy zrobić, dopiero 14h jest. Baba nie wie, nie interesuje jej to. Nie dostaniemy nic za opóźnienie,, gdyż wynikło z przyczyn niezależnych od przewoźnika. Dupa, nie uśmiecha nam się wydawać ponad 100 euro za hotel na kilka godzin, przejedziemy się zwiedzić Amsterdam, a potem prześpimy się na lotnisku. O rany spore to lotnisko.

Amsterdam

Z jednego końca na drugi idzie się 40 minut. Zjedliśmy sobie obiad i pojechaliśmy pociągiem z lotniska do centrum. Amsterdam jest baaaardzo ciekawym miastem.

Nie będę się rozpisywał, ale zakończyliśmy wycieczkę w coffee shopie 😛

W oczekiwaniu na poranek

Powrót na lotnisko

O 23 dotarliśmy na lotnisko, przekonaliśmy, że trzeba nas wpuścić, bo tam jest nasz hotel. Udaliśmy się na koniec lotniska i położyliśmy się. W sumie w dniu wylotu nie spałem, ale nie bylem śpiący. Zresztą ktoś musiał dobytku pilnować, jak będą spali na leżankach. Tak zakończył się pierwszy dzień wycieczki. Zamiast w Delhi spędzamy go w Amsterdamie. Nawet zaczynamy się śmiać, ze z naszym udziałem kręcą film „Terminal 2”. Miała być przygoda to jest, nie ma co marudzić

Kolejny dzień – 29.09.2008

Lotnisko w Amsterdamie nie jest zbyt pięknym miejscem do spania. Trochę zimno, średnio wygodnie, ale w nocy przynajmniej cicho. Rewelacyjne uczucie iść samotnie po kilometrach korytarzy, patrząc za okno, jak pada deszcz. Wrażenie osamotnienia jest ogromne. Rano wsiedliśmy do samolotu i polecieliśmy do Wiednia. Dali nam bilety w klasie business, wiec śniadanie było i smaczne i obfite. W Wiedniu musieliśmy na swój lot czekać 4h. Lotnisko nie zrobiło na nas dobrego wrażenia, ledwo znaleźliśmy miejsca siedzące. Co gorsza musiałem popracować, a na lotnisku nie było ani jednej kafejki internetowej. Kupiliśmy sobie po litrze wódki na parę. Taka ilość to tylko leczniczo w Indiach używana będzie. 

Odlot. Całkiem fajny samolot, 767, dało się przespać, jedzonko smaczne. Do przeżycia. Pierwszy kontakt z hindusami… kobieta po zakończeniu posiłku wywaliła na podłogę co jej przeszkadzało. Tragedia. Wychodząc z samolotu, wyglądało, jakby trąba powietrzna przez niego przeszła. Wylądowaliśmy o godzinie 00:20. To jakieś 26 godzin spóźnienia. A plan i tak był napięty..

Teraz, z perspektywy czasu, poradzilibyśmy sobie z opóźnieniem dużo lepiej. Chyba… 

W przypadku opóźnienia lotu lub innych problemów – polecam lekturę wpisu.

Zobacz też

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator – z przymusu – szwędacz.

By |2018-11-02T19:19:47+00:00Listopad 2nd, 2018|Indie, Indie 2008, Wyjazd|0 Comments

About the Author:

Szaman IT, zmuszony przez rodzinę do dokumentowania ich szalonych pomysłów. Z charakteru domator - z przymusu - szwędacz.

Leave A Comment