Jaskinia Ialomiței ma przy wejściu niewielką cerkiew, nad którą wisi ogromna skalna ściana. Z zewnątrz białe mury i drzewa, w środku żółte poręcze, metalowe schody i ciemne skały. Po pałacu Peleș to kolejny przystanek 22 lipca 2022 roku. Na zdjęciach są chłopcy w jaskini, zapalanie świec i późniejszy pobyt nad wodą.
Monastyr przy wejściu do jaskini Ialomiței
Kamienna alejka prowadzi pod samą skałę. Tomek i Krzyś idą obok siebie, dalej stają do zdjęcia przed białym wejściem. Mała cerkiew mieści się pod wielkim skalnym okapem, przed nią stoi kamienny krzyż. Dach i ściany są maleńkie w porównaniu z otaczającym je masywem.



Archidiecezja Târgoviște opisuje klasztor Peștera Ialomiței jako męski monastyr w górach Bucegi . Przy jaskini znajduje się świątynia pod wezwaniem apostołów Piotra i Pawła. Tutaj część sakralna i wejście do podziemi są dosłownie obok siebie, pod tym samym fragmentem góry.
Żółte schody i pomosty między skałami
W jaskini trasa prowadzi metalowymi schodami, miejscami dość stromymi. Poręcze są żółte, stopnie szare i ażurowe. Chłopcy idą przed aparatem, potem pozują przy ścianie i na długim pomoście. Obok podestu leżą kamienie, a nad głową widać nierówne skalne sklepienie. Lampy oświetlają tylko fragmenty przestrzeni.






W niższym przejściu skała jest tuż ponad poręczą. Za Tomkiem biegną jasne, pionowe smugi na ścianie, a kolejny odcinek schodów znów prowadzi w górę. Kolor barierek ułatwia śledzenie całej trasy na zdjęciach: pojawiają się nawet tam, gdzie w tle zostaje już prawie sama ciemność.



Świece pod skalnym sklepieniem
Przy kaplicy chłopcy zapalają cienkie świece. Nad metalowym miejscem na świeczki jest duży okap, z boku naturalna skała. Pomarańczowe światło oświetla twarze i dłonie. W samej cerkwi ściany i sufit są pokryte malowidłami, wzdłuż przejścia stoją drewniane siedziska, a na końcu ikonostas.









Las, precel i jezioro po jaskini
Po wyjściu znów jest zielono. Tomek przechodzi po pniu nad płytkim, kamienistym korytem, Krzyś stoi na drugim brzegu. Potem w kadrze zostaje wielki precel trzymany przed aparatem. Przez jego środek widać drzewa i błękitne niebo. Taki dodatkowy filtr do zdjęć, tylko trudniej go zachować na później.



Na końcu albumu jest jezioro między zalesionymi zboczami, betonowa ściana zapory i spojrzenie w dół długiego kanału. Ostatnie zdjęcie pokazuje pojedynczy budynek na trawiastym grzbiecie. Następnego dnia rumuńskiej wyprawy w 2022 roku mamy dalszy przejazd przez góry i drogi bez asfaltu .




