Jesteśmy rodziną, która stara się ile tylko może podróżować. Zaczęliśmy podróże we dwójkę, lecz teraz pojawiły się dzieci… i okazało się, że nie jest to przeszkoda w podróżowaniu. Oczywiście, podróże z dzieckiem są zupełnie inne, ale nie znaczy to, że trzeba cały urlop spędzić “pod palemką”. Najczęściej podróż planujemy tak, by część wypoczynkowa, zajmowała ostatnie kilka dni – po intensywnym zwiedzaniu.

Zapraszamy do naszych relacji i galerii. Część pojawi się w przyszłości, część została odzyskana z otchłani internetu. Jednak z czasem starać się będziemy, by wszystkie wpisy i wszystkie nasze podróże znalazły tu swoje miejsce.

Święty mąż

Waranasi – w poszukiwaniu Gangesu

Szliśmy z hotelu w Waranasi, szukając Gangesu. W teorii jest to proste, lecz praktyka jest inna. Każdy pokazuje inną stronę, a rzeka osłonięta jest budynkami
Czytaj więcej
Chola bhatura Grześka

Indyjskie jedzenie w Waranasi

W Waranasi poszliśmy na śniadanie. Było to typowe Indyjskie jedzenie, w wegetariańskiej restauracji, jakich pełno w całym mieście. Zaskakujące i smaczne.
Czytaj więcej

Przyjazd do Waranasi

23, wieczór. Właściwie noc. Ciemno jest już od trzech godzin, kierowca jedzie jak szaleniec. ociera pot z czoła po wyprzedzaniu na siedemnastego… Powoli oczom naszym ukazuje się cywilizacja. W sensie światła, domy ogrom ludzi. Rany! Jesteśmy na miejscu. Prawdę powiedziawszy mamy już dość. Tyłek boli od siedzenia, uszy i głowa od muzyki, gorąco niemiłosiernie mimo klimy. Iść do hotelu, pod prysznic, to jedyne marzenie.
Czytaj więcej
Sute śniadanie

Droga do Waranasi

Okolica robiła się coraz dziksza. Tuktuki coraz bardziej zniszczone, góry śmieci coraz wyższe. Nagle zatrzymujemy się. Nina, daj mi 3000 rupii, przypomniał sobie o swoim głosie Sonu. nastąpiła konsternacja, bo jeszcze z Delhi nie wyjechaliśmy, a ten tu już kasę wyciąga z nas. Chyba zobaczył, że coś jest nie tak, więc powiedział, żeby zrobić kartkę i zapisać to, to on podpisze. Iwona, jako pracownik biurowy natychmiast stworzyła arkusz kalkulacyjny na kartce, z miejscami na zapisywanie wydatków, podpisy daty i inne takie.
Czytaj więcej
Ulica przed hotelem

Indie, dostajemy bagaże i ruszamy do Waranasi

Nowa wersja starego wpisu, wydanie nowe poprawione, opatrzone zdjęciami. Telefon na lotnisko. Oddajcie nasze bagaże! Cały czas żyliśmy nadzieją, że nasze bagaże dojadą z rana i będziemy mogli jechać spokojnie do Varanasi. Jako alternatywa, był objazd po Delhi jeepem, po bardziej oddalonych zabytkach i innych ciekawych miejscach. Mieliśmy otrzymać z samego rana bagaże, ale postanowiliśmy o 2 w nocy zadzwonić na lotnisko i sprawdzić, czy są, oraz czy dostaniemy je z samego rana. Nawet udało się zasnąć. Budzik, który drze się o takiej godzinie, w kompletnie ciemnym pokoju, bez okna, po tak małej ilości snu zrobił piorunujące wrażenie. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Nastąpiła wymiana myśli z recepcjonistą. Chcemy zadzwonić na lotnisko. Ale po co? A dowiedzieć się czy nasze bagaże przyleciały. Nie macie bagaży? Nie, zgubiły się. I co teraz? Teraz musimy zadzwonić na lotnisko.  Po co?Aaaaargh! krwi! Po kał waszej świętej krowy do jasnej cholery! Dzwoń, tu jest
Czytaj więcej
Meczet Jama Masjid

Indie, New Delhi, Red Fort i Meczet Jama Masjid

Nowa wersja starego wpisu, wydanie nowe poprawione, opatrzone zdjęciami. Red Fort – Przejście przez ulicę Ze świątyni Sikhijskiej doszliśmy do szerokiej ulicy. O rany, do tej pory myśleliśmy, że widzieliśmy wszystko na temat poruszania się po drogach w Indiach. Myliliśmy się. Długą chwilę zabrało nam zapoznanie się ze specyfiką przejścia przez ulicę. Ogólnie były chyba 4 pasy w jedną stronę, wysepka i 4 pasy w drugą. Czterema pasami równolegle jechały 3 samochody, autobus, 1 motoriksza, 2 riksze i 3 motory.Nie do pomyślenia w Polsce. I to jeszcze przepychają się, trąbią, zmieniają pasy jak tylko chcą. Autochtoni jednak jakoś przechodzili, więc i my dokonaliśmy tej sztuki. Wystarczyła odrobina asertywności, odwagi oraz co ważne – nie patrzeć na zbliżające się pojazdy. Wyglądało to mniej więcej tak: Ekscytujące, prawda? Po drugiej stronie rozciągał się wspaniały widok na fort. Red Fort Spotkaliśmy tam parę z Kanady, która wyraźnie czekała na nas, byśmy zrobili im zdjęcie.
Czytaj więcej