Reykjavik zostaje za burtą, z Hallgrímskirkją wystającą ponad dachy. Przy wyjściu z portu mijamy żółte światło na końcu falochronu, dalej widać ośnieżone góry. Nina ma aparat, młodszy pomarańczową kamizelkę. Później nad wodą pojawia się jasny obłok oddechu, a zaraz obok ciemny grzbiet humbaka.
Reykjavik od strony portu i zatoki
Z pokładu fotografujemy miasto, niskie falochrony i kolorowe latarnie. W tle przez cały czas są góry, z ciemnymi zboczami poprzecinanymi śniegiem. Biała wieża latarni na kamienistym brzegu odcina się od szerokiego masywu. Przy relingu Nina i młodszy pozują razem.








Ptaki na wodzie
Na zatoce są stada ptaków. Część siedzi pomiędzy falami, inne przelatują tuż nad powierzchnią. Na szerokich ujęciach zajmują tylko małe fragmenty ogromnej połaci wody. Rejsy z Reykjavíku prowadzą na zatokę Faxaflói, gdzie obserwuje się wieloryby i ptaki morskie .




Rejs na humbaki: oddech i grzbiety między falami
Nad wodą pojawia się ciemny fragment grzbietu, a obok wysoki, jasny obłok oddechu. Humbak wygina grzbiet, wystawia małą płetwę i znów znika między falami. Przy kolejnym wynurzeniu wielki łukowaty grzbiet zajmuje sporą część kadru, z linią miasta i gór daleko za nim. Przy porcie znów fotografujemy żółtą wieżyczkę na falochronie. To ostatni odcinek naszej Islandii 2024 , po wodospadzie Gluggafoss .











