Tajlandia · 2016

Tajlandia: z Kanchanaburi do Sam Roi Yot

Adam Czas czytania: 3 min 4 zdjęć

DojazdTajlandia Wodospady Erawan → Tajlandia: z Kanchanaburi do Sam Roi Yot ? ~318 km

Sam Roi Yot: samochód na wąskim dojeździe wśród zieleni
Sam Roi Yot, Sam Roi Yot District, Prowincja Prachuap Khiri Khan, Tajlandia
Mapa: Sam Roi Yot, Sam Roi Yot District, Prowincja Prachuap Khiri Khan, Tajlandia

Tajlandia

Kraj

2016

Rok wyprawy

4

Zdjęć

3 min

Czas czytania

Do Sam Roi Yot jechaliśmy po kąpieli w wodospadach Erawan . Przed nami były 323 kilometry, ulewa i kolejny przyjazd po ciemku. Nawigacja na koniec wysłała nas w krzaki, chociaż do noclegu dało się dotrzeć prościej. Ten odcinek opisała Nina, a ja dopisałem, jak wyglądało szukanie wjazdu. To listopad 2016 roku. Opinia o Blue Beach Resort dotyczy naszego ówczesnego domku i pobytu.

Do Sam Roi Yot

Do Sam Roi Yot mamy 323km i około 5h drogi. Zwiedzanie wodospadów zajęło nam tyle czasu, że po raz kolejny do noclegu dotrzemy po ciemku ale Adam jest już wytrawnym pożeraczem szos i nie straszna nam żadna pogoda. Szybko mamy się okazję o tym przekonać ponieważ praktycznie zaraz po wyjechaniu z parku łapie nas ulewa. Mimo ustawionych co kilka kilometrów znaków ostrzegających przed wolnochodzącymi słoniami trafiamy na przechodzącego przez ulicę warana. Chłopak nic sobie nie robi z tego, że mógłby się stać torebką czy portfelem i spokojnie znika między drzewami. Teraz jeszcze tylko tankowanie i standardowo Krzyś zasypia a ja wyciągam laptopa.

Nawigacja prowadzi w krzaki

AKomentarz Adama

Adam: Jedzie mi się już naprawdę fajnie. Mimo ulewnego deszczu który momentami zalewa nam szybę, jedziemy do celu. Pod sam koniec jestem już zmęczony, ale Nina dzielnie mnie pilotuje. Jest to potrzebne, bo nawigacja prowadzi nas w las w coraz węższe ścieżki. Asfalt dawno się kończy, jedziemy drogą o szerokości auta – krzaki drapią nam boki auta. W pewnym momencie dojechaliśmy do trochę lepszej drogi, do jakichś ludzkich siedzib. Dotarliśmy na miejsce, ale… nie ma tu nazwy naszego noclegu. Zawracamy i szukamy z drugiej strony. Udało się znaleźć, przejeżdżając przez gęstwiny krzaków. Oczywiście okazuje się, że można było dojechać tam prostą drogą od głównej ulicy… (co nie znaczy, że szeroką i wygodną)

Blue Beach Resort Sam Roi Yot

Do Blue Beach Resort docieramy od tyłu co początkowo budzi w nas obawę, czy dobrze trafiliśmy. Na szczęście dwie Niemki siedzące w recepcji informują nas, że gospodarze maja również bar przy plaży i tam należy ich szukać. Zostawiamy samochód na najbliższym placu i spacerkiem docieramy do baru. Okazuje się, że właściciele resortu to para słowacko-tajska. Dostajemy klucze do domku nr 2. Przed domkiem jest na tyle sporo miejsca, że przestawiamy samochód, który okazało się, że zaparkowaliśmy koło basenu.

Basen

Wracamy do pokoju, przebieramy się w stroje kąpielowe i pomimo później pory postanawiamy zaliczyć kąpiel w basenie. Woda jest ciepła aż trochę zanadto jak na moje potrzeby. Do dyspozycji mamy materac i dwa małe kółka. Młody dosyć szybko opanowuje pływanie w kółku co napawa nas prawdziwą, rodzicielska dumą.

Nocleg

Wreszcie wracamy do pokoju i przygotowujemy się do spania. Niestety bungalow na pierwszy rzut oka robił lepsze wrażenie. O ile do części sypialnej nie można się przyczepić to w łazience deska klozetowa jest częściowo wyrwana, kran w umywalce przekręcony tak, że ciężko umyć ręce a sama woda cieknie na podłogę to dodatkowo zepsuta jest terma i nie ma ciepłej wody. W porównaniu z poprzednimi noclegami tutaj stosunek jakości do ceny mocno kuleje. Co robić będziemy jutro? Będziemy zwiedzać Park!

Sam Roi Yot leży przy Zatoce Tajlandzkiej, w prowincji Prachuap Khiri Khan. Tutejszy park Khao Sam Roi Yot obejmuje wapienne góry, wybrzeże i mokradła. Na zwiedzanie zostawiliśmy następny dzień, po nocy w bungalowie.

Podobało się? Podziel się wpisem