Bangkok na koniec podróży oznaczał zmianę hotelu, ostatni street food i pakowanie przed lotem do Polski. Po nocy w Prince Palace Hotel wróciliśmy do Happio w okolicy Khao San Road. To ostatni odcinek naszej rodzinnej wyprawy do Tajlandii z listopada 2016. Do domu lecieliśmy przez Dohę, a na parkingu czekało auto pod śniegiem.
Bangkok na koniec podróży: zmiana hotelu
Obudziliśmy się w doskonałych humorach. Śniadanie w hotelowej restauracji było bardzo smaczne i obfite. Po śniadaniu ustaliliśmy, że idziemy negocjować cenę noclegu, gdyż mieliśmy nocować na wyższym piętrze. Nie dało się wynegocjować satysfakcjonującej nas kwoty, więc spakowaliśmy się i pojechaliśmy w okolice Khao San Road do hotelu w którym nocowaliśmy poprzednio. Za 1/5 ceny. No i blisko do street foodu, na który dalej mieliśmy ochotę.






Happio i ostatnia kolacja przy Khao San Road
Happio. To nasz hotel. Wzięliśmy nocleg w pokoju bez okna. W sumie z oknem, ale na korytarz. Przecież chcieliśmy przespać się tylko jedną noc. Większość pokoju stanowiło łóżko – i to nam wystarczyło do spania i pakowania się. Zwiedzaliśmy okolice Khao San, wieczorem wyskoczyliśmy jeszcze na kolację i następnego dnia, w środku nocy wezwaliśmy Graba, by zawiózł nas w stronę zachodzącego słońca. A przynajmniej na razie w stronę lotniska. Przygoda w Tajlandii zakończyła się. Teraz czas planować kolejną… Tyko jeszcze trzeba dotrzeć do domu.





Lot Bangkok – Doha – Warszawa
Przelot przez Dohę zamykał całą trasę. W samym Bangkoku zostały nam już tylko nocny przejazd na lotnisko i odlot. Na zdjęciach z miasta są jeszcze stoliki przy ulicy i ostatni wieczór między straganami. Informacje przewoźnika są na stronie Qatar Airways ; nasza relacja dotyczy lotu w 2016 roku.

A w domu – ZIMA!
Auto trzeba najpierw odkopać…














Dodaj komentarz